Jak liczymy opóźnienia

Krótko: komunikacja jeździ punktualniej, niż się wydaje

Mediana odchylenia od rozkładu, policzona na ponad dwóch milionach odczytów, wynosi +12 sekund. Wrażenie ciągłych opóźnień bierze się z ogona rozkładu — i z tego, że znaczna część tego ogona to nie opóźnienia, tylko artefakty pomiaru.

Nie każdy odczyt znaczy to samo

Ta sama liczba w danych może opisywać zupełnie różne sytuacje. Dlatego każdy odczyt jest klasyfikowany, a na tablicy i w rankingu pokazujemy tylko te, które da się traktować jak rzeczywiste opóźnienie.

klasaprógco znaczy
zwykleresztaodczyt, który da się traktować jak rzeczywiste opóźnienie
kraniecostatni przystanek kursuopisuje kurs zakończony, nie oczekiwanie pasażera
nieprawdopodobneod 1800 s (30 min) poza krańcem, od 7200 s (120 min) na krańcupoza zakresem wiarygodności
odrobionedo −262 s (4 min 22 s)pojazd znacznie przed rozkładem
rozkladowybrak danych na żyworozkład, nie pomiar

Progi nie są wzięte z sufitu — wynikają z rozkładu zmierzonego na własnych obserwacjach. Klasyfikacja jest wyliczana przy odczycie, nie zapisywana, więc regułę można poprawić i przeliczyć całą historię wstecz.

Dlaczego ostatni przystanek kursu jest inny

Odczyt z ostatniego przystanku opisuje kurs, który się właśnie skończył — a nie czas, przez który ktoś czeka. Widać to w liczbach:

rola przystanku w kursieśrednie odchylenieudział powyżej 30 minut
ostatni1044 s6,25%
pierwszy98 s0,30%
w środku trasy80 s0,50%

Na ostatnim przystanku opóźnienie jest średnio trzynaście razy większe, a wartości skrajne zdarzają się kilkanaście razy częściej. Te same trzydzieści minut znaczy tam co innego niż w środku trasy — dlatego próg jest inny.

Rola przystanku zależy od linii, nie od samego przystanku: ten sam słupek bywa początkiem dla jednej linii, końcem dla drugiej i przystankiem pośrednim dla trzeciej.

Przyjazd przed czasem to osobny problem

Pojazd, który odjeżdża minutę przed rozkładem, jest dla pasażera gorszy od spóźnionego: na spóźniony da się jeszcze zdążyć, na wcześniejszy — nie, bo nie da się przyjść na przystanek „na wszelki wypadek". Dlatego statystyki liczą to osobno, a nie jako „ujemne opóźnienie".

Dryf prognozy — czy można wierzyć liczbie na tablicy

Wszystko powyżej opisuje odchylenie od rozkładu. To ważne, ale nie jest to liczba, na którą patrzysz, stojąc na przystanku — tam widzisz „za 8 minut". Dryf prognozy mierzy właśnie tę liczbę: o ile tablica zmieni jeszcze zdanie, zanim pojazd faktycznie odjedzie.

Mierzymy to tak: dla każdego kursu odtwarzamy, co tablica pokazywała w kolejnych momentach przed odjazdem, i porównujemy z tym, co pokazała na końcu. Odczyt bierzemy w ustalonych chwilach — minutę przed, dwie, trzy, pięć i tak dalej — a nie ze średniej po wszystkich zmianach. Różnica jest istotna: prognozę zapisujemy tylko wtedy, gdy się zmieni, więc średnia po zapisach mierzyłaby częstotliwość zmian, a nie stan tablicy. Kurs stabilny nie zostawiłby ani jednego zapisu i wypadłby ze statystyki.

Dwa kierunki dryfu rozdzielamy, bo dla pasażera nie są symetryczne:

To ta sama asymetria, co przy przyjazdach przed czasem, i z tego samego powodu wynik jest podawany osobno dla każdej strony.

Dlaczego mediana, a nie średnia

W danych zdarzają się rekordy zepsute — prognozy oddalone od rzeczywistości o setki dni. Jest ich niewiele, poniżej jednej dziesiątej promila, ale przy średniej arytmetycznej jedna taka wartość przestawia wynik całej godziny o dwa rzędy wielkości. Dlatego na wierzchu podajemy medianę, a wartości powyżej pół godziny odrzucamy jako zepsute — i liczymy, ile ich było, zamiast po cichu je pomijać.

Czego dryf NIE mierzy

Nie mierzy błędu prognozy, tylko jej zmienność. Punktem odniesienia jest ostatnia prognoza sprzed zniknięcia kursu z tablicy, bo prawdziwej godziny odjazdu w tych danych po prostu nie ma — wiersz znika i tyle wiemy. Gdyby tablica myliła się stale o dwie minuty i wiedziała o tym do samego końca, dryf wyszedłby zerowy.

Do statystyki wchodzą tylko kursy, które zniknęły z tablicy w okolicy zapowiadanej godziny. Kursy domknięte restartem serwisu albo znikające długo po czasie są odrzucane — nie wiadomo, co było ich punktem odniesienia, więc każda liczba policzona z nich byłaby zmyślona.

Czego te liczby nie obejmują

Statystyki opisują to, co widać w API operatorów — czyli prognozy dla przystanków. Nie są pomiarem wykonanym w pojeździe ani oficjalnym wskaźnikiem punktualności żadnego z przewoźników.